Pomnik Otomo no Tabito
Badania,  Klasyczna,  Literatura,  Publikacje,  Tłumaczenia

Starojapońska pieśń biesiadna

Najsłynniejsze pieśni biesiadne antyku? Z pewnością sporo ich było w antyku grecko-rzymskim, ja zaś chcę dziś trochę napisać o pieśni biesiadnej w tradycji Dalekiego Wschodu.

Absolutnie niedościgniony wzorzec wyznacza tutaj Li Bai (701-762), najsłynniejszy poeta chiński z czasów dynastii Tang. Geniusz improwizacji, ale jeszcze większy amator mocnych trunków. Już za życia Li Baia krążyły o nim legendy, o tym z jaką łatwością układał swoje pieśni, tym łatwiej im … bardziej szumiało mu w głowie. Upijał się z przyjaciółmi, ale pił też samotnie do księżyca, z którego czynił towarzysza swoich biesiad.

36 lat przed Li Baiem w Japonii urodził się Ootomo no Tabito (665-731), jeden z najwybitniejszych twórców przełomu okresów Asuka i Nara. Czy obaj poeci mieli szansę się spotkać? Szczerze wątpię, choć … być może o sobie słyszeli. Były to wszak czasy bardzo ożywionych kontaktów Yamato z cesarstwem chińskim. Tabito był jednocześnie poetą i żołnierzem (jak Marek Aureliusz), wsławił się m.in. jako generał dowodzący armią cesarską podczas pacyfikacji rebelii ludu Hayato na Kyushu w 720 r. Potem przebywał na Kyushu jeszcze przez 2 lata (728-730) jako gubernator Dazaifu. Stworzył tam salon poetycki, wydawał bankiety, na których komponowano wiersze chińskie.

Prywatnie, Tabito był ojcem Yakamochiego, również wybitnego poety, który 40 lat później wpadnie na pomysł skompilowania – oczywiście, nie sam, wraz z grupą literatów – antologii 『万葉集』 (Man’youshuu – Zbiór dziesięciu tysięcy liści), pierwszej antologii rodzimej poezji japońskiej, stanowiącej kamień milowy w rozwoju pieśni waka.

Nikogo nie dziwi, że syn – Yakamochi włączył sporą liczbę wierszy swojego ojca, Tabito do redagowanej antologii. A jednak 13 wierszy tanka, zebranych pod wspólnym tytułem (kotobagaki): Ootomo no Tabito w Dazaifu wychwala wino sake w pieśniach 13 i zamieszczonych w III księdze antologii pod nr 341-353 składa się na cykl, który stał się najsłynniejszą starojapońską pieśnią biesiadną.

Nie wiemy, czy można uznać Tabito za autora wszystkich wierszy, czy raczej jest to zapis z biesiady poetyckiej (metaforyka, środki wyrazu świadczą, że na pewno biesiady … suto zakrapianej). Zresztą, późniejszy względem Tabito o 150 lat wybitny poeta i prozaik, Ki no Tsurayuki zaświadcza choćby w swoim Pamiętniku z Tosy, że wtedy była tradycja picia na umór. Starojapoński zalany w sztok to człowiek, który … nie jest w stanie napisać znaku 十 ‘dziesięć’. Gdy w szóstej strofie naszej pieśni biesiadnej podmiot liryczny błaga niebiosa, by zamieniły go … w dzban, byle tylko być zalanym winem, to mamy przed oczyma obraz tej biesiady 🙂

Co stanowiło dla mnie dominantę translatorską, gdy przed czterema laty – w towarzystwie dwóch butelek cabernet sauvignon – zasiadłem do tłumaczenia tego cyklu pieśni? Stworzyć lekką, zabawną pijacką przyśpiewkę, oddając jednocześnie – w miarę możliwości – jak najwięcej z treści oryginału. Pokazać tę eskalację pochwał pod adresem sake – najpierw poeci nawiązują do tradycji, mrużą oko do czytelnika-erudyty odwołując się do … nieudanej prohibicji w Chinach za dynastii Wei. Potem już piją tylko do siebie – jeden chce być dzbanem na wino, inny wyzywa kogoś od małpy. Za wino gotowi są oddać życie, wszystkie bogactwa ówczesnego świata (łącznie z najcenniejszym – nefrytem). Na końcu zostają im tylko … śmiech i łzy.

Ale parafrazując Barańczaka, takie trochę buńczuczne przekonanie, że ja potrafię przetłumaczyć lepiej, niż wcześniej dokonali tego inni tłumacze jest wszak motorem napędowym każdej próby zmierzenia się z przekładem. Zwłaszcza z przekładem tekstów starożytnych. Trzynaście pieśni na pochwałę wina sake zostało przełożonych znacznie wcześniej przez prof. Wiesława Kotańskiego i można znaleźć ten przekład w jego antologii Dziesięć tysięcy liści. Przekład Kotańskiego się nie rymuje, nie nadaje się kompletnie do śpiewania gdzieś przy ognisku, wychylając kolejne czarki okowity. W tym kontekście przekonanie potrafię lepiej chyba okazało się słuszne – powstała sprawnie napisana pijacka śpiewka, ułożona 11-zgłoskowcem, pentametrem trocheicznym z daktylem w pierwszej stopie i średniówką po piątej sylabie.

Więcej szczegółów na temat tropów stylistycznych, czy budowy utworu dowiecie się z mojego wstępu do tłumaczenia. A poniżej nowy polski przekład 13 stron na pochwałę wina Ootomo no Tabito – arcydzieła literatury japońskiej epoki Nara. Zapraszam do czytania (koniecznie z butelką wina)!

DOI:10.6084/m9.figshare.7285121.v2

Publikację tę znajdziecie również w następujących repozytoriach:

ZenodoFigshareScribd

To jest mój pierwszy przekład, który publikuję tutaj na blogu. Mam całkiem pokaźną liczbę utworów (głównie poezji starojapońskiej), więc wszystkie tłumaczenia, które nie są przeznaczone do publikacji, będę sukcesywnie zamieszczał na blogu, w zakładce Tłumaczenia. Czytajcie!

A w temacie bardziej współczesnych pieśni biesiadnych, moim hitem nr 1 jest duet Alfreda i Violetty Libiamo ne’ lieti calici z opery La Traviata Verdiego.