Kochi
Klasyczna,  Literatura,  Publikacje

Pamiętnik z Tosy, czyli … pierwsza mistyfikacja w literaturze japońskiej

Był rok 934, zimą – choć zimy na wschodnim wybrzeżu wyspy Shikoku są z reguły ciepłe. Pewien wysoko urodzony arystokrata, poeta, wreszcie urzędnik kończył właśnie prawie 5-letnią kadencję gubernatora Tosy (jak wtedy nazywano tę prowincję) i zbierał się do powrotu do miyako, czyli Heian-kyou, jedynego wtedy miasta na wyspach japońskich.

Tym człowiekiem był Ki no Tsurayuki (872 – 945) i pewnie nic nie wiedzielibyśmy o jego podróży, która zajęła mu aż 55 dni (a obecnie pokonuje się tę trasę pociągami w … 4 h), gdyby nie Pamiętnik z Tosy (『土佐日記』) – pierwszy prywatny, głęboko liryczny pamiętnik w literaturze japońskiej.

O samym mistrzu Ki no Tsurayukim pisałem już obszernie na blogu, kreśląc zarys jego biografii i twórczości przy okazji przedstawienia monografii poświęconej tejże postaci. W 934 r. Tsurayuki miał już 62 lata, co było bardzo zażywnym wiekiem jak na wczesne średniowiecze – wiekiem, kiedy należy się już życiowa emerytura, by we własnej rezydencji, w otoczeniu uczniów, naśladowców cenić sobie dobre wino i drobne przyjemności życia, wspominając pomnikowe dokonania i zaszczyty, które przypadły mu w udziale.

Powiadają, że pamiętniki – czy jak je tam zwą – piszą tylko mężczyźni, lecz oto i ja postanowiłam spróbować. Od takiego prowokacyjnego zdania, stanowiącego ramę dla pierwszej mistyfikacyji w literaturze japońskiej zaczyna się ten pamiętnik. Ale chwileczkę … Na jakiej podstawie ponad 1000-letnia tradycja literacka przypisała autorstwo Ki no Tsurayukiemu. Może rzeczywiście ten utwór napisała jakaś kobieta z jego świty, jakaś arystokratka, a może nawet … jego żona? Może mamy do czynienia z ghost-writingiem, bo dajmy na to staremu mistrzowi się już nie chciało pisać? Przecież we wczesnym średniowieczu nikt nie podpisywał swojego dzieła, poza tym Tosa nikki znamy wyłącznie z późniejszego o ponad 150 lat odpisu autorstwa Fujiwary no Kintou, wybitnego filologa, bibliofila, archiwisty. Oryginał pamiętnika zaginął w mroku dziejów.

Owszem, autorstwo jest mocno poszlakowe, jednak za tym, że to sam mistrz Tsurayuki kreślił znaki pisma, co więcej – świadomie i celowo stylizował autora na kobietę świadczą poniższe dowody:

  • po śmierci Tsurayukiego jego syn zredagował prywatną antologię poezji, w której wszystkie wiersze, jakie pojawiły się na kartach Pamiętnika z Tosy przypisał swojemu ojcu. Nie, nie matce, ani … żadnej innej kobiecie
  • na pierwszej stronie pamiętnika jest mowa o tym, że odchodzący gubernator otrzymał geyu – dokument poświadczający dokonanie przez nowego gubernatora audytu ksiąg rachunkowych prowincji. Dokument ten był ściśle tajny i ustępujący dygnitarz na pewno nie mógł się pochwalić nawet własnej żonie faktem, że audyt był pozytywny
  • na korzyść autorstwa Tsurayukiego świadczy też dysproporcja w wykształceniu mężczyzn i kobiet (również arystokratek) w Japonii X w. Nawet żona poety nie władała biegle językiem chińskim, jak on sam i nie byłaby w stanie parafrazować poezji chińskiej, co kilkakrotnie na kartach pamiętnika ma miejsce
  • autorstwo Tsurayukiego uprawdopodabnia stylistyka – gdyby ten utwór napisała żona poety (o której nawet nie wiemy niczego pewnego, żeby dysponowała talentem literackim), popełniłaby to dzieło po prostu w stylu japońskim, wabunem bez kombinowania, mieszania stylów, licznych stylizacji itd.
  • ostatni argument – w kilku wierszach w pamiętniku pojawiają się metafory odbicia w wodzie polegające na tym, iż w wierszach mistrza w wodzie nie odbijał się świat rzeczywisty, lecz obrazy utkane z legend, nawiązań do poezji chińskiej, do świata ułudy. W latach 30-tych X w. metafory odbicia w wodzie były absolutnym nowatorstwem Tsurayukiego, tylko on umiał je tak pięknie, z gracją stosować (zresztą dzięki temu wygrał wcześniej kilka największych konkursów literackich). Nikt nie był w stanie go w tym podrobić.

Ciśnie się w takim razie na usta pytanie – dlaczego Ki no Tsurayuki nie napisał tego pamiętnika zwyczajnie pod swoim nazwiskiem i imieniem? Bo … nie mógł tak postąpić. Do tamtej pory nie było w literaturze japońskiej prywatnego dziennika/pamiętnika pisanego stylem rodzimym. Były dzienniki pisane przez arystokratów, książąt w języku chińskim i taki suchy, urzędowy dziennik oczywiście Tsurayuki mógł popełnić, nawet jego pozycja, urząd, który właśnie skończył sprawować wymagały tego od niego.

Jednak Tsurayuki postanowił napisać prywatny, głęboko liryczny pamiętnik. W tym oficjalnym nie mógłby zawrzeć leitmotivu swojego dzieła – bólu po stracie córki (córeczka Tsurayukiego jako może 7-8-letnia dziewczynka zmarła w Tosie). W oficjalnym dzienniku nie mógłby z humorem, prześmiewczo kreślić przykładowo scen … orgii na plaży w Tosie po imprezie pożegnalnej gubernatora, czy – na drugim biegunie – zawrzeć nostalgicznych rozważań o przemijaniu, gdy w ostatniej scenie docierają do swojej zniszczałej rezydencji w Heian-kyou.

W oficjalnym dzienniku nie mógłby balansować – w sytuacji ciągle jeszcze wtedy żywej, aktywnej dwujęzyczności wśród heiańskiej arystokracji – pomiędzy różnymi stylami, świetnie się tym bawiąc (spójrzcie choćby na majstersztyk – wpis pod dniem 13. pierwszego miesiąca z wulgarnym, plebejskim żartem erotycznym wplecionym w wysokiego lotu poezję).

Jednak przede wszystkim jest to pamiętnik o … poezji, o sztuce poetyckiej. I w tym sensie można postrzegać ten utwór za czwartą, tym razem immanentną poetykę gatunku waka. Mistrz wkłada na kartach Pamiętnika z Tosy krótkie pieśni tanka w usta przeróżnych osób – a to Czcigodnego Pasażera (którym jest sam Tsurayuki), a to innych pasażerów, czy kapitana statku (kapitan pochodził z ludu, więc “jego” wiersze są zwykle poddawane krytyce, choć i tak … są zadziwiająco dobre). Najbardziej wzruszające są jednak wiersze pojawiających się na statku ni stąd ni zowąd … dziewczynek, które recytują utwory godne najlepszych poetek epoki. Istnieje też taka hipoteza, że może Tsurayukiemu w ogóle nie chodziło o fabułę, a właśnie o stworzenie … poradnika pisania dojrzałej poezji – wszak niedługo po jego powrocie do stolicy mistrz zaczął uczyć sztuki poetyckiej młodziutkiego księcia, Minamoto no Kimitadę. Cóż, nigdy się tego nie dowiemy, jednak ogromna liczba wierszy, ciągłe oscylowanie między światem realnym, snem i ułudą, dziewczynki pojawiające się na podobieństwo … ducha córeczki Tsurayukiego przydają temu utworowi – bądź co bądź z X wieku – niesamowitego charakteru.

W ten sposób powstało dzieło prekursorskie dla całego gatunku 日記文学 literatury diarystycznej / pamiętnikarskiej w średniowiecznej Japonii. Tosa nikki można odczytywać na wielu płaszczyznach – jako utwór polifoniczny, palimpsest. Na pewno jest to piękny, głęboko liryczny pamiętnik najwybitniejszego poety japońskiego X w. Pamiętnik, którego tytuł zna każdy młody Japończyk, którego fragmenty są czytane na zajęciach z języka klasycznego w japońskim liceum.

Zapraszam poniżej do lektury Pamiętnika z Tosy Ki no Tsurayukiego w moim krytycznym przekładzie.

Ki no Tsurayuki, Pamiętnik z Tosy, (tłum. i red.) Krzysztof Olszewski, [w:] Japonica, nr 15/2002, Zakład Japonistyki i Koreanistyki, Instytut Orientalistyczny, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 2002, s. 143-179.

DOI: 10.6084/m9.figshare.7471406.v3

Tłumaczenie jest dostępne w repozytoriach uczelnianych:

  • REBUŚ – Repozytorium Biblioteki Uniwersytetu Śląskiego
  • CEON – Repozytorium Centrum Otwartej Nauki

Ponadto, publikację znajdziecie również w następujących repozytoriach:

Academia
Figshare
Zenodo
ResearchGate
Mendeley
Google Scholar
MOST Wiedzy

Zaś jako obrazek wyróżniający tego wpisu wybrałem fasadę 高知県立文学館 Prefekturalnego Muzeum Literatury w Kouchi na Shikoku … przecież tam cała historia się rozpoczęła. Miłej lektury 🙂